Menu

Bliżej Rzymu niż Bizancjum

O tym co się dzieje ponad naszymi głowami

Wojna rosyjsko-japońska a nauka porównawcza o cywilizacjach

jakubpisze

          W latach 1904-1905 miała miejsce wojna rosyjsko-japońska, która zakończyła się niespodziewaną klęską caratu, mimo niewątpliwej przewagi Rosji nad Japonią. W 1900 roku Rosja produkowała około 2934 tys. ton surówki żelaza, a Japonia zaledwie 25 tys. ton surówki żelaza. Imperium rosyjskie na początku XX wieku zamieszkiwało około 130 milionów ludzi, a Cesarstwo Japonii prawdopodobnie posiadało  44 miliony mieszkańców. Abstrahując od błędów rosyjskiego dowództwa, wydłużenia rosyjskich linii komunikacyjnych na terenie Mandżurii, wsparcia Japonii na polu gospodarczo-politycznym przez Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię, itd. warto zwrócić uwagę na przyczyny słabości państwa Romanowów na początku XX wieku.

 

            Używając terminologii według Feliksa Konecznego, uważam Cesarstwo Rosyjskie tej doby za mieszankę cywilizacji turańskiej i bizantyjskiej. Rozumiejąc termin cywilizacja jako formę bytu zbiorowego, możliwie zwięźle należy wyjaśnić pojęcie cywilizacji turańskiej i bizantyjskiej. Pozwolę sobie zacytować docenta Józefa Kosseckiego (Kossecki J., Podstawy nowoczesnej nauki porównawczej o cywilizacjach, Warszawa 2002, s. 74):        

            "W cywilizacji bizantyńskiej panuje zasada supremacji państwa nad społeczeństwem i prawa nad etyką. Źródłem prawa jest wola władcy państwa i wola wszechwładnej biurokracji, faktycznie nie kontrolowanej przez społeczeństwo i nie podlegającej etyce. Prowadzi to do względności prawa w zależności od sytuacji politycznej, woli władcy i woli biurokracji, a dalej do zaniku etyki nie tylko w życiu publicznym, lecz również w prywatnym. Z zasady podporządkowania społeczeństwa państwu, wyprowadza się w cywilizacji bizantyńskiej wniosek, o podporządkowaniu religii i wszelkiej ideologii potrzebom państwa. [...]. Charakterystyczną dla cywilizacji bizantyńskiej formą państwa jest państwo biurokratyczne, coraz bardziej bezetyczne i oderwane od życia, zatopione w sztucznych koncepcjach i papierowych fikcjach".

Dodajmy, że specyfiką każdej biurokracji jest to, że urzędnicy niższych szczebli starają się w pewnym momencie prokurować raporty w ten sposób, aby były one akceptowane przez zwierzchników, którzy oczekują meldunków odpowiadających ich apriorycznym założeniom (ergo, biurokracja rządzi się fikcją).

            Określając cywilizacje turańską, można powiedzieć w dużym skrócie, że całe życie prawno-społeczne oparte jest na rozszerzonym prawie prywatnym panującego (skrajny monizm prawny), czyli, że wszystko w państwie należy do władcy i o każdym aspekcie życia zbiorowego decyduje władca, w interesie swoim i swoich mandatariuszy.

 

            Specyfiką imperium rosyjskiego była biurokracja starająca się rządzić olbrzymim, różnorodnym, historycznie nieskonsolidowanym państwem w systemie centralistycznym, zbierającym w stolicy najdrobniejsze sprawy całego imperium. Jej odpowiedzialność przed samowładnym monarchą stawała się na początku XX wieku czysto formalna, a rozrost biurokracji powodował brak łączności społeczeństwa z rządem. Podczas reform Aleksandra II w szeregi aparatu biurokratycznego zaczęli wstępować przedstawiciele niższych warstw społecznych (spoza szlachty) np. synowie niższego duchowieństwa, dla których wspinanie się po szczeblach kariery urzędniczej było jedyną szansą awansu społecznego. Ludzie ci byli również zainteresowani w kierowaniu polityki państwa ku nowym podbojom, gdzie powstawały dodatkowe możliwości dla urzędniczej kariery. Pamiętajmy, że specyfiką biurokracji rosyjskiej (nie chce używać terminu administracja mającego wydźwięk pozytywny), było tzw. czynownictwo, pozwalające na sprawowanie swej funkcji dożywotnio, wbrew posiadanym, tudzież nieposiadanym umiejętnościom. Nic dziwnego zatem, że ta cała machina biurokratyczna wraz ze starą arystokracją posiadającą olbrzymie posiadłości ziemskie oraz piastującą najwyższe urzędy w państwie, była najlepszym orędownikiem zachowania tzw. samodzierżawia.

 

            A jak się to miało do wojny z Japonią? Po pierwsze, stanowiska urzędnicze, a stanowiska konstruktorów okrętowych do nich należały, zajmowały osoby nie o najwyższych zdolnościach, ale o najwyższym stażu służbowym, gdzie o randze urzędnika państwowego nie decydowały jego zdolności, ale wysługa lat. Inżynierowie-urzędnicy, nieusuwalni ze swoich funkcji z powodów wspomnianych powyżej, wykształcili się jeszcze w trakcie dominacji flot żaglowych i nie mieli pojęcia o najnowszych trendach rozwoju floty parowej. Co więcej, nie lubili poszerzać z reguły swej wiedzy, ponieważ spetryfikowany system biurokratyczny zapewniał im pracę do końca życia. Ich dzieła to:

- np. seria pancerników typu Borodino („Borodino”, „Orzeł”, „Kniaź Suworow”). Okręty te zostały nadmierne przeciążone, a główny pancerny pas burtowy na skutek złych obliczeń wypornościowych był za bardzo zanurzony pod wodę. Bitwa pod Cuszimą wykazała, że pancerniki tego typu przewracały się, gdy uszkodzenia im zadane nie powodowały jeszcze samego zatopienia.

- np. trzy wysokoburtowe pancerniki: „Pierieswiet, „Pobieda” „Oslabja”. Owe jednostki (bazujące na francuskiej myśli konstrukcyjnej) miały wysoko umieszczone uzbrojenie i były mało stateczne i przewracały się, jeśli na skutek trafienia kadłuba dostawała się do niego nawet niewielka ilość wody.  Summa summarum tonęły z powodu braku grodzi wodoszczelnych.

- warto jeszcze dodać, że większość okrętów marynarki rosyjskiej wyprodukowanej w rodzimych stoczniach posiadała niskiej jakości opancerzenie, siłownię i przysłowiowo już wadliwe instalacje elektryczne i hydrauliczne. Wszystkie te braki były pokłosiem bizantynizmu (jako zjawiska kulturowego, tak powiedzmy), który zabija etykę pracy, a jakość wytworzonego produktu ginie w mrowiu dokumentów, certyfikujących stan wytworzonego produktu bez zgodności z jego faktyczną jakością finalną.

- kolejną cechą ujemną bizantyjskiej biurokracji jest wydłużanie produkcji połączone z marnotrawstwem sił i środków, czego dowodzi przykład krążownika „Aurora”, budowanego sześć lat w stoczni w Petersburgu, podczas kiedy o tej samej wyporności krążownik „Bogatyr” wybudowano w ciągu dwóch lat w stoczni niemieckiej w Szczecinie.

 

            Na nienajlepszy, delikatnie mówiąc, stan przygotowania Eskadry Oceanu Spokojnego, wpływ miały rządy wiceadmirała Eugeniusza  (Jewgienija) Aleksiejewa, namiestnika Dalekiego Wschodu. Aleksiejew był typowym biurokratą w mundurze i nie miał większego pojęcia o sprawach stricte wojskowych. Bardziej interesowały go liczby i zestawienia, niż faktyczny stan podległej mu floty pogrążonej w apatii i zaniedbaniu. Część okrętów nie nadawała się w ogóle do użytku, brakowało doków i warsztatów do reperacji jednostek, a załogi okrętów pozbawione były jakiegokolwiek wyszkolenia taktycznego. Dodatkowo Eugeniusz Aleksiejew dławił jakąkolwiek oddolną inicjatywę podległych mu dowódców, chcąc kontrolować wszystko. Nawet rozpoczęcie ćwiczeń w strzelaniu załóg okrętowych uzależnione było od pisemnej zgody namiestnika, na którą swoje trzeba było odczekać. Powodowało to marazm i zabijało chęć działania. Często oficer, który zgłaszał namiestnikowi jakiś projekt, po paru dniach dostawał jego zwrot z osobistym dopiskiem na marginesie samego Aleksiejewa: "Nie, jeszcze nie". Aleksiejewowi nie można było odmówić pracowitości i patriotyzmu, ale był tak naprawdę pracowitym dyletantem, najgorszym z możliwego zła, które daje w swej spuściźnie bizantynizm. A mechanizm bizantynizmu zabija kulturę czynu.

            I dlaczego Japonii udało pokonać się Rosję ? Pamiętając o wielkim bohaterstwie carskiego żołnierza w Mandżurii, hektolitrach japońskiej krwi, które wsiąknęły we wzgórza okalające Port-Artur, Japonia zwyciężyła (co prawda ostatnim tchem) z racji lepszego ustroju swojego państwa. Cesarstwo Japonii na początku XX wieku funkcjonowało wedle najlepszych wzorców cywilizacji chińskiej (wedle Konecznego), okazało swoją wyższość nad biurokratyczną machiną mieszanki turańsko-bizantyjskiej państwa rosyjskiego. Pamiętajmy, że kultura japońska kręgu cywilizacji chińskiej charakteryzuje się wysoką dyscypliną społeczeństwa na rzecz władzy oraz bardzo silnym poczuciem etyki na szczeblu rodziny/rodu. Gdy w cywilizacji bizantyjskiej państwo opiera się na biurokracji, to w cywilizacji chińskiej państwo korzysta ze społeczeństwa i jego etyki, co zaowocowało pewnym wyrównaniem niedostatków materialnych w konfrontacji z potężniejszą Rosją.

            Kiedy generał Maresuke Nogi składał cesarzowi oficjalny raport dotyczący strat japońskich w wojnie (sam dowodził krwawym oblężeniem Port-Artura), padł na kolana przed suwerenem i prosił o wybaczenie za utratę dziesiątek tysięcy żołnierzy. Car Mikołaj II natomiast, zapoznawszy się z nieprzychylnymi komentarzami prasy na temat ostatecznej zagłady rosyjskiej floty pod Cuszimą, niczym mongolski chan miał parsknąć:

"Czego chce ta hołota, przecież to moje okręty!"

 

classic1920

Francuska karykatura z 1904 roku ilustrująca potencjały walczących stron (źródło: domena publiczna)

© Bliżej Rzymu niż Bizancjum
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci